Gdy kupowałem tę książkę zastanawiałem się, czy będę w stanie wybaczyć sobie wydatek tylu pieniędzy na niezbyt wysokich lotów lekturę (nie ma co się oszukiwać – kolejny thiller na dość mocno wypełnionym rynku). Wtedy akurat zbierałem na książkę techniczną, której zakup dyktowały moje ambicje. Wprawdzie do dziś jej nie mam, ale poluję na allegro na dobrą okazję, niedługo licytacja.
Gdy następnego dnia zacząłem ją czytać, moje wątpliwości odeszły na dalszy plan. Biorąc pod uwagę to, jak została wydana i że jest to najnowsza książka, dość mocno promowana, tego autora, trzeba przyznać, że cena była uczciwa. Zresztą, zbyt długo się nie zadręczałem tymi myślami, zaraz zacząłem lekturę. Po pierwszym rozdziale wiedziałem, że książkę pochłonę, jak w większości przypadków, w jeden, góra dwa dni. Schematyczna do bólu, ale cholera – wciąga.
Coben jest mistrzem w budowaniu akcji na podstawie ogólnie dostępnych dla wszystkich klocków. Potrafi je tak ze sobą poskładać, że czytelnik dostaje w swoje ręce coś, co go z pewnością mile zaskoczy. Być może, w przeciwieństwie do mnie, nie będzie wołał po przeczytaniu całości, że to najlepsza książka grozy, jaką w życiu przeczytał, ale na pewno będzie miał pozytywne odczucia co do niej.
Moje okrzyki zachwytu zazwyczaj cichną dwa, trzy dni później, gdy na chłodno robię retrospekcję całej książki. Wtedy dostrzegam jej słabe punkty, po części je trochę wymyślam. Taka, niby głęboka analiza dzieła literackiego w moim wydaniu. Trochę tragikomiczne, ale plusem jest to, że zazwyczaj zostawiam ją dla siebie. ;-)
Nie można Cobenowi odmówić perfekcyjnego wyboru tematyki książki. Modnej tematyki w dzisiejszych czasach – prywatności, zbyt dużej kontroli drugiego człowieka i przemocy w tle z narkotykami. Jak już wspomniałem, całkiem sprawnie to poukładane i przedstawione.
Na pewno mogę ją polecić. Ale z kupnem można się wstrzymać jakieś pół roku, do czasu aż wyjdzie kieszonkowe wydanie, zdecydowanie tańsze. Ja, jak tylko zdobędę jego największe dzieła, będę w stanie sobie wyrobić o tym pisarzu zdanie. I będę widział, czy informacja o wydaniu nowej książki będzie sygnałem dla mnie, żeby lecieć do księgarni w dniu premiery. W kolejce, na którą poluję – The Woods.
Empik zarobił na mnie 40zł, ja zdobyłem dzięki temu rozrywkę na dwa dni i kolejną książkę na półkę. Nie jest źle. :-)