Od jakiegoś czasu mam dość ciekawe przygody ze sprzętem. Śmiałbym się, naprawdę śmiałbym się z tego, co wyczynia system, komputer i w jakich momentach się to dzieje, gdyby nie to, że… Nie jest mi do śmiechu. Do niedawna myślałem, że moja karta graficzna umarła śmiercią naturalną. Nawet obwieściłem to światu na blipie:
Moja karta graficzna dokonała żywota. PCI-E ktoś? #Łódź #wyraz
Tłumaczyłem sobie, że chłodzenie w tym modelu nie jest wystarczające, że temperatury osiągane w stresie a nawet w czasie idle-owania nie należą na najniższych, że… – no wymyślałem przeróżne usprawiedliwienia. I wreszcie – czas pracy komputera – już zaczynałem sobie pluć w brodę, że zamiast uśpienia mogłem hibernować. Że przecież w przerwach godzinnych, czy czasem nawet dłuższych czas rozruchu komputera nie będzie miał znaczenia przecież. No ale co się stało, to się stało. Wszystko razem składało się w całość – śmierć sprzętu, potrzeba kupienia nowego. Pieniążki, z którymi zawsze krucho musiały się znaleźć. Przetransferowałem więc odłożone środki na aparat, żeby móc wybrać kartę, która udźwignie większość z tych rzeczy, którymi się zajmuję przynajmniej do czasu, gdy zacznę poważniej zastanawiać nad wymianą większej liczby podzespołów.
W momentach, w których działała dobrze, bo i takie chwile się zdarzały – robiłem testy. Przeróżne, różnorakie, najdziwniejsze. Posunąłem się do tego, że ściągnąłem kilkaset megabajtów programów służących do testowania stabilności komputera (stress-testy), testowania wydajności podzespołów (benchmarki), monitorowania temperatury i generowania bajeranckich raportów. Wszystko fajnie, pięknie… – testy pozaliczane, oceny wydane, raporty wygenerowane i przeczytane. I dupa. Bo na żadnym teście komputer się nie wyłożył, bo przy żadnym wypalaniu (tryb burn) nie doszło do restartu, czy nawet ostrzeżenia z powodu osiągania wysokich temperatur (bo jak wspomniałem, podejrzewałem, że temperatura odegrała tu znaczącą rolę w kłopotach). Bo raporty generowane wskazywały na pełną sprawność sprzętu, który posiadam.
Gdyby nie to, że komputer dalej się zawieszał, że na ekranie artefakty pojawiały się i znikały niczym autobusy linii 57 łódzkiego MPK, że z rana BSOD nie był niczym nienormalnym – pomyślałbym, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Ograniczałem się jednak z takim optymistycznym myśleniem przez wkurw, którego doświadczałem przez bardzo subtelne momenty – gdy wciskałem ctrl+s, gdy już kończył się pewien proces, który trwał chwilę na tyle długą, że jego powtarzanie nie było opłacalne, gdy byłem w połowie filmu na vimeo którego buforowanie trochę zajęło, gdy już wciągałem się w kolejny odcinek The L Word pojawiał się niebieski-ekran-śmierci.
Należało by wspomnieć, że od czasu zainstalowania Windows 7 w wersji 7100, w którego posiadanie wszedłem dzięki mojej uczelni, bardzo polubiłem te wszystkie eye-candy elementy. No bo to wszystko razem – grafiki statyczne, animacje, ułożenie elementów, kolory – wyglądało naprawdę fajnie. To znaczy, nie przeszkadzało w pracy. Na razie ten wątek zawieśmy i idźmy dalej…
Co więc zrobiłem? Tak właśnie – jeśli tego nie ma w Internecie, znaczy że nie istnieje – szukałem. Także, po tym, jak przyzwyczaiłem się do obrazu, który generowała zintegrowana karta graficzna w postaci planszy 1280x1024 na monitorze o natywnej rozdzielczości 1600x1200 – zacząłem czytać. Okazało się, że nie jestem sam! Trochę podbudowany na duchu zacząłem podchodzić do sprawy metodycznie. Zaznajomiłem się więc na początek z błędami, jakie generował Windows 7.
The Computer Browser service depends on the Server service
which failed to start because of the following error:
The dependency service or group failed to start.
No tak, przyzwyczaiłem się trochę do takiego rodzaju komunikacji tego systemu z użytkownikiem końcowym. Znalazłem jednak coś, co dalej wskazywało, że to karta graficzna coś knoci.
Dalej tylko upewniłem się w takim przekonaniu patrząc w to, co na każdym BSODzie wskazywane było jako przyczyna.
FAULTING_MODULE: 82c3e000 nt
DEBUG_FLR_IMAGE_TIMESTAMP: 4b21f669
FAULTING_IP:
nvlddmkm+dea30
93504a30 55 push ebp
DEFAULT_BUCKET_ID: GRAPHICS_DRIVER_TDR_FAULT
CUSTOMER_CRASH_COUNT: 1
BUGCHECK_STR: 0x116
CURRENT_IRQL: 0
STACK_TEXT:
WARNING: Stack unwind information not available.
Following frames may be wrong.
8aac2b74 93faf16c 00000116 84ffc510 93504a30 nt+0xdbf28
8aac2b98 93faff8b 93504a30 00000000 00000002 dxgkrnl+0x8d16c
8aac2bbc 9444492c 00000000 00000102 86441008 dxgkrnl+0x8df8b
8aac2c34 9446ea32 fffffcfb 000045b5 00000000 dxgmms1+0x692c
8aac2c5c 9446f153 00000000 00000000 00000000 dxgmms1+0x30a32
8aac2c98 9444b8f0 8aac2c90 86f9ce08 86f9a7a0 dxgmms1+0x31153
8aac2d28 944704b7 86441008 82c6fa3e 86441008 dxgmms1+0xd8f0
8aac2d3c 94470573 86441008 00000000 8644eb48 dxgmms1+0x324b7
8aac2d50 82e38bc3 86441008 9595aad7 00000000 dxgmms1+0x32573
8aac2d90 82cfbe29 944704f4 86441008 00000000 nt+0x1fabc3
00000000 00000000 00000000 00000000 00000000 nt+0xbde29
STACK_COMMAND: .bugcheck ; kb
FOLLOWUP_IP:
nvlddmkm+dea30
93504a30 55 push ebp
SYMBOL_NAME: nvlddmkm+dea30
FOLLOWUP_NAME: MachineOwner
MODULE_NAME: nvlddmkm
IMAGE_NAME: nvlddmkm.sys
Idąc za głosem serca udałem się na forum nVidii, gdzie ludzi w takiej sytuacji, jak ja było mnóstwo. Okazało się nawet, że w 2007 roku został założony specjalny wątek, w którym przez kilkaset stron ludzie raportują błędy, których doświadczają w Windows Vista i (później) w Windows 7 (który, jak dobrze wiemy, nie różni się za bardzo od swojej starszej siostry). Znalazłem również gościa, który wpadł na to, żeby nagrać video z tym, jak wygląda proces upadku króla… Wróć! – jak wygląda proces zawieszenia się komputera, uzyskania bardzo dziwnych głosów i wreszcie BSODa.
Zauważyłem, że ludzie próbują naprawdę przeróżnych sposobów. Ja – poprzestałem na wyłączeniu Aero i przejściu z trybu „zbalansowany” zarządzania energią w Windowsie na tryb „włącz-wszystko-i-nie-wyłączaj”. Jak widać udało mi się napisać tyle tekstu i nie doświadczyć jakichkolwiek problemów z obrazem. Tyle że… Jakoś tak brzydko teraz.
Jakie kroki podejmę? Pewnie postaram się znaleźć kogoś w Łodzi z kartą na PCI-E, albo kogoś z komputerem stacjonarnym i takim właśnie złączem, żebym mógł przetestować, albo wszystko oprócz mojej karty, albo moją kartę.
I mimo wszystko mam nadzieję, że przeoczyłem gdzieś jakiś post, w którym było rozwiązanie mojego problemu i że ktoś będzie taki dobry i mi podrzuci adres. Albo, że niedługo wyjdzie jakaś poprawka, nie wiem – do sterowników, do DirectX, czy do W7, dzięki której będę mógł powrócić do ustawień domyślnych bez obaw o to, co się po tym stanie. Albo, że problem sam zniknie, tak samo – jak sam niespodziewanie pojawił się pewnego dnia.