Wieczór czas skończyć
Mini spotkanie klasowe skończone. Dużo wcześniej niż reszta biesiadników. Zrezygnowałem z ogólnoklasowego pochłaniania alkoholu przy disco i lampce naftowej obok butelek z wódką. Dobrze mi z tymi piwami, które udało mi się wypić, z tymi dialogami, które udało się przeprowadzić i wspomnieniami, które udało się przywołać. Mili i sympatyczni ludzie dalej tacy są. Reszta? Zwykło się mówić, że Starego psa przyzwyczajeń się nie zmieni
i nie ma tu niczego, z czym nie zgodzić można byłoby się. I tyle.
Następne? Chyba najnaturalniej dla wszystkich będzie odczekać tyle, ile minęło do dziś od ostatniego spędu.
I jak ja cholernie mocno cieszyłem się, gdy zadzwoniła do mnie Martyna, podekscytowana tym, że w Manufakturze spotkała siatkarzy. Ta radość i podniecenie w głosie, wywołały niemały uśmiech na mojej twarzy. Chyba wiem już, dlaczego ludzie tak na mnie wtedy spojrzeli -- widok szczęśliwego człowieka nie jest czymś naturalnym i codziennym.
Jeszcze tylko trochę i będę mógł się uśmiechać do niej. Nie tylko cyfrowo, jak do tej pory.
A teraz dobrej nocy. Wszystkim tym, którzy, ostatnio, zaczęli dostawać powiadomienia o moich wypocinach. I tym, którzy tyle tracą omijając to miejsce. ;-)