Z joggerem nie jest źle

Jakiś czas temu doszedłem do wniosku, że pewne rzeczy jednak się zmieniają. Niekoniecznie na lepsze, jak to każdy z nas by chciał, co oczywistym jest. Zmieniają się ludzie, to przede wszystkim. Wraz ze zmianą środowiska, pojawieniem się osobników dominujących (na wieloraki sposób -- inteligencją, elokwencją, głośnością, czy chamstwem) zmieniają się zwyczaje. I zmienia się samo środowisko.

A mnie boli, że kupę fajnych joggerowiczów wyniosło się z zerowej tylko dlatego, że inni, samozwańczy obrońcy joggera, wytykali im to brak EXCERPTA, to tematykę (że niby wpisy „śniadaniowe”, a nie „profesjonalne”).

Kiedyś przeglądając główną joggera można było poznać wielu fajnych ludzi i to było w Joggerze najfajniejsze. Teraz ludzi przegoniono, i została masa „profesjonalnych” blogów, z EXCERPT, na konkretny temat itd. Tyle, że jak chcę znaleźć coś na jakiś temat, to poszukam sobie na Google.

Zwykle to co się pojawia na Joggerze to nawet nic nowego. A społeczność się sypie, bo ludzie spłoszeni… jak jeszcze siedzą na Joggerze, to na jakiś wyższych levelach… ciekawe ile ciekawych wpisów przez to mnie ominęło. Takich przez Google nie znajdę…

Po raz kolejny, tym razem publicznie (bo tak prywatnie, między mną a Martyną to już nie raz wymieniliśmy się tym spostrzeżeniem) muszę przyznać, że Jajcuś to mądry facet. Naprawdę trudno byłoby mi dodać cokolwiek do jego, zacytowanego tutaj, komentarza do notki Zammera na temat głównej joggera. Zresztą, u Mammala ten temat nie raz się przewijał, nawet ostatnio.

Mimo wszystko, trzeba przyznać, że jaka sytuacja by nie była z tą całą główną, pisać można. Teraz wyżej, kiedyś w przyszłości może gdzie indziej. Nawet, jeśli chodzi o mnie, sponsorem głównym bloga jest Kapitan Oczywistość. To tak na pocieszenie, samego siebie, oczywiście. ;-)