Fajne te nasze dziewczyny

Jedząc obiad, wzorem Amerykanów, przed telewizorem, przy okazji czytając gazetę, cieszyłem się jak nienormalny. Uśmiechnięty wariat, normalnie. Dobrze chociaż, że sam tam byłem, bo ktoś obcy (bo rodzina zdążyła się przyzwyczaić) mógłby pomyśleć sobie, że ma do czynienia z kimś niespełna rozumu. W sumie -- niewiele by się pomylił. ;-)

Takie zachowanie, czyli uśmiechanie się do ludzi z telewizorni, odziedziczyłem po swojej mamie. Ta, to dopiero jest artystka. Potrafi w jednej chwili przejść od rzewnego płaczu wywołanego jakimś ckliwym filmem na Polsacie, do gromkiego śmiechu na Kabaretonie.

Ale dlaczego mam się nie uśmiechać do tak świetnej dziewczyny, jaką wydaje się być Anna Rogowska. Pyrek też sympatyczna. Cholera, przecież to byłoby nienormalne, wbrew naturze wręcz. Nie da się nie uśmiechnąć widząc ją zadowoloną po mistrzostwach Świata, na których zdobyła złoto. No nie da się nie cieszyć jej szczęściem. A do tego, tak na marginesie, świetnie wygląda.

Bo wiadomym jest, że najpiękniejsza na Świecie to Martyśka moja jest! :-)