W telegraficznym skrócie – początek wakacji

Nareszcie chłodniej. Wczoraj wieczorem i dziś rano zagościła na chwilę burza w okolicach Zielonej Góry. Całkiem miło z jej strony, że postarała się i wraz z nią przyszło też ochłodzenie. Duchota była nie do zniesienia.

Martyna mówi, że wcale taką oczywistością nie jest to, że wszyscy się cieszą z tego powodu. Przecież niektórzy rzeczywiście mogli liczyć jeszcze na kilka dni skwaru i ostrego słońca – wakacje nad morzem, na przykład, wymagają tych dwóch składników. Ma rację, ale… Co mnie to obchodzi. Jak będę nad morzem i nie będzie słońca, to dopiero wtedy zacznę narzekać. ;-)

Poszpitalne emocje opadły. Teraz czekam na wynik operacji, już tak na spokojnie, bo po pierwszej kontroli okazało się, że żadne komplikacje do tej pory nie występują. Tylko się cieszyć. Temat nieciekawy, więc więcej nie ma co pisać.

Na dziś wieczór lub jutro mamy w planach wypad do kina na „Wrogów publicznych”. To jest ten film z kategorii „nie mogę się doczekać”, także i nadzieje w nim pokładane nie są małe. Obyśmy się nie zawiedli. :-)