Tortilla meksykańska – wariacja studencka
Kiedyś udało mi się napisać notkę o tym, jak zrobić tortillę na smak McDonald’s – bo wtedy taki mi najbardziej odpowiadał. Notka cieszy się całkiem niezłym braniem w googlu, więc czemu tematu nie rozwinąć?
Od tamtej pory tortille z McD się pozmieniały (nie za bardzo mi teraz smakują) a i ja, zbyt dużo razy nie robiłem sam w domu. Bo tak prawdę powiedziawszy, to nie jest to najekonomiczniejsze danie (z punktu widzenia finansów, jak i czasu).
Dziś pomyślałem sobie, że wariacja na temat byłaby miłym wyróżnikiem pośród takich samych obiadów w ostatnim miesiącu (sesja, mh?). Na czym polega?
Mianowicie:
- zamiast placka pszennego dajemy najzwyklejszy naleśnik, trochę lepiej doprawiony i sztywniejszy
- trzeba się liczyć z innym smakiem, trochę innymi właściwościami fizycznymi, ale gdy nie ma się ochoty na zakupy – zamiennik spełnia rolę.
- zamiast kurczaka w panierce robimy go na smak z shoarmy
- przyprawa gyros, curry w proszku, papryka słodka w proszku, sól, czosnek (drobno posiekany albo w proszku), pieprz grubo mielony – całość kurczaka (posiekany w dość dużą kostkę) natrzeć przygotowaną mieszanką i zostawić na 0.5 godziny pod przykryciem w zimnym miejscu
- zamiast tradycyjnego wkładu „pomidor, sałata, salsa pomidorowa” kombinujemy z tym co jest w lodówce
- ja miałem pod ręką: fasolkę szparagową, paprykę surową, sałatę lodową i keczup Włocławek
Jak to z wariacjami – każdy ma swoją. Generalnie, co do tortilli – można włożyć do środka wszystko, co się lubi. Trochę pomyślunku, co-do-czego i wychodzi niepowtarzalne, nowe danie. Inspiracji wkoło jest mnóstwo, więc – smacznego na przyszłość! :-)