27 czerwca 2009
Tabloidyzacja mediów
Jeszcze 2 lata temu czytałem portal gazeta.pl dość regularnie. Inne internetowe wydania gazet papierowych nie pasowały mi, albo ze względu na wygląd, albo na prezentowane przekonania redaktorów, albo z powodu dużego opóźnienia w nadawaniu newsów. Gazeta prowadziła wtedy dobry portal, który dostarczał mi wszelkiej maści najróżniejszych informacji. Gazet papierowych wtedy w ogóle nie kupowałem a czytałem je okazjonalnie podczas pobytu w domu.
Jakieś pół roku temu zacząłem narzekać – głośno i publicznie – że coraz mniej podobają mi się praktyki stosowane przez zespół gazety. Okazało się, że nie jestem osamotniony w przekonaniu, że tenże portal staje się coraz gorszy. Masa literówek, niekompetentni redaktorzy, którzy nie mają pojęcia o tym, o czym piszą, kreacjonizm rzeczywistości – wymieniać można byłoby tak jeszcze trochę. Wszystko to dało się znieść – przy zwiększonej uwadze i wysiłku wkładanym w odsiew bzdur z interesujących nas artykułów. Ale cholera – to nie ma działać na tej zasadzie!
Dziś już nie mam złudzeń – gazeta.pl stała się drugim Faktem. Nie mam ochoty rozczarowywać się za każdym razem, gdy zaczynam czytać artykuł z ciekawym tytułem, który okazuje się być gniotem. Do tego wyścig „kto szybciej opublikuje newsa” skutkuje wiadomościami w iście twitterowym stylu – 160 znaków + zdjęcie z sxc.hu.
Już wolę iść 2 godziny wcześniej na wydział, wziąć papierową Gazetę i taką przeczytać. W domu wtedy czeka na mnie najczęściej Dziennik, który przynosi mi Martyna od siebie z wydziału. Ale to też nie częściej niż 3, 4 razy na tydzień – po co się męczyć nadmiarem najczęściej niepotrzebnych informacji?




