Show us your…

Przychodzi taki moment, wieczorem – w życiu każdego zapracowanego człowieka, że żołądek daje o sobie znać w sposób nieakceptowalny. Większość ze znanych mi osób pierwsze co robi, to próbuje go czymś, zazwyczaj czymkolwiek, wypełnić by poczuć sytość i przestać zawracać sobie nim głowę. Rozwiązanie jak najbardziej dobre, bo efektywne, lecz można się zastanowić, czy rzeczywiście najlepsze. Po przeprowadzeniu procesu zliczania plusów w konfrontacji do minusów stwierdzam, że niekoniecznie.

I tak pewnego razu, zastanawiając się nad jutrzejszym obiadem wspierając się różnego rodzaju stronami z przepisami, doszedłem do wniosku, że naprawdę miłym dodatkiem do takiego, jeszcze czysto wirtualnego dania, byłoby jego przedstawienie w zmaterializowanej formie. Żeby mózg mógł trochę pomęczyć nasze ciało i samego siebie wytwarzając ślinę i powodując jeszcze gwałtowniejsze reakcje naszej dolnej części korpusu (nie, trochę wyżej ;-) no dobra… – chodzi o burczenie w brzuchu ;-p).

Rozwiązanie powyższego problemu? Galeria, bo przecież galeria dobra jest na wszystko! W tym konkretnym przypadku chodzi o fotoffi.pl, gdzie każdy ma możliwość wrzucenia zdjęć żarełka, dodania przepisu i komentowania tego, co udało się innym uchwycić. Co mi się podoba? Prostota, czystość i przejrzystość zasad, jak i całego frontendu (który, trzeba przyznać, czerpie pełnymi garściami z podobnych przedsięwzięć) pozytywnie wpływa na odbiór i pozwala się skupić na tym, co najważniejsze – produkowaniu ochoty na jedzenie. ;-)

fotoffi.pl - zrzut ekranu

Przy okazji opisywania galerii, którą bardzo często zdarza mi się odwiedzać, nie sposób nie wspomnieć o innych, może już niekoniecznie związanych z kulinariami.

Na początku wspomniałem, że siedząc przed monitorem, pochłaniając kolejne strony manuala, projektując najlepszy (w naszym mniemaniu) interfejs, czy po prostu tracąc czas na blipa, joggera, czy inne wykopy przychodzi czas, że coś musimy zjeść… Zaraz, zaraz – o tym już pisałem. A o czym to ja tu? A! – biurka, komputery i monitory. Mianowicie, dlaczego nie mielibyśmy pokazać naszego stanowiska dowodzenia, punktu z którego pewnego pięknego dnia opanujemy Świat? Odpowiedzi negatywnych na te pytania nie znaleźli autorzy galerii wherewedowhatwedo.com i stworzyli prężnie rozwijające się miejsce dla wszelkiej maści lanserów, masochistów, czy innych, prostych ludzi, którzy tylko chcieli się pochwalić swoim biurkiem.

wherewhatwedo.com - zrzut ekranu

A czemu nie pokazać tego, co mamy na monitorze? Mimo, że Stanisław Małolepszy i Szymon Błaszczyk kierowali się trochę innymi przesłankami niż autorzy poprzedniej galerii, stworzyli kolejne miejsce, które posiadłem w zakładkach – show us your desktop na flickrze.

show us your desktop - zrzut ekranu galerii na flickr.com

I tak, zdaję sobie sprawę, że od dawien-dawna nie jest aktualizowana, że można znaleźć lepsze, obszerniejsze, czy bardziej inspirujące, chociażby i również na flickrze.

Galerie stron? Żaden problem! Witia wykonał kawał dobrej roboty sporządzając listę tych najpopularniejszych, najlepiej zarządzanych. Nic tylko podziękować i korzystać.

Czy coś jeszcze można pokazać? Owszem, i takie i owakie galerie szwendają się gdzieś w czeluściach mojej biblioteki zakładek. Ale chyba nie czas i nie miejsce na ich pokazanie. Zostawię sobie tę przyjemność na następną notkę. Może… :-D