15 minut

Idąc spokojnie ulicą, spoglądając w barwnie zastawione witryny sklepowe, sklepy pełne rzeczy, które bardzo byśmy chcieli mieć ale nie zawsze dalibyśmy radę sobie kupić przez wiele czynników składających się na naszą systematycznie rosnącą irytację Światem – jesteśmy zaczepiani. Problem w tym, że zaczepienie to, powoduje u nas gwałtowną produkcję hormonu zwanego „wkurwem” i reakcję, która najzwyklej w świecie – do najprzyjemniejszych dla odbiorcy reakcji nie należy.

Ok, ale gdzie problem? – Mógłbyś zapytać.

Problem w tym, że te wszystkie kolorowe witryny sklepowe są właśnie taką miłą odskocznią od otaczającego brudu, smrodu i ludzi. Ludzi przede wszystkim. Jest ich za dużo. I za dużo jest tych złych ludzi, przede wszystkim. Ze złem w oczach, zaciętą miną i przygotowanymi pięściami do bicia. I sercem, które pompuje krew z za dużą zawartością adrenaliny.

To właśnie te witryny sklepowe, mimo że uświadamiają nam, że jest tak dużo rzeczy, które chcielibyśmy ale mieć nie będziemy – są dobre. A na pewno, by trzymać się choć odrobinę prawdy – lepsze. Niż wszystko dookoła. Niż szare mury z wulgarnymi wrzutami, zasyfiony kebabami chodnik z kostki polbrukowej (która aż domaga się wymycia przynajmniej, a wymiany  – tak naprawdę), psie gówna których omijanie staje się symbolem rozwiniętego miasta. Lepsze niż hałasujące samochody i ich znerwicowani właściciele.

Wallpaper - zajebistos.projekt.15minut

Chociaż w sumie – pieprzę od rzeczy.