A ty w jakim języku programujesz?

Dlaczego ważnym elementem mojego życia jako muzycznego odbiorcy jest język polski, czyli mój – ojczysty? Bo go szanuję – i od tego argumentu należałoby zacząć łaskawie swe wątpliwej jakości wystąpienie.

Łona i Weber (źródło zdjęcia – last.fm)

Przede wszystkim dlatego, że go znam od urodzenia a co za tym idzie, przez te wszystkie lata obcowania z nim nauczyłem się trochę go. Że go rozumiem doskonale w znakomitej większości przypadków. Wiem dobrze na co mogę sobie w nim pozwolić, co z nim mogę zrobić w swoich – od czasu do czasu – zabawach niewinnych i co, i z czym zjeść można. Bo również miłym odczuciem niewątpliwie jest możność bycia zaskakiwanym przez kogoś drugiego i trzeciego, który w swoim posiadaniu ma coś, czego ja jeszcze do tej pory okazji nie miałem zdobyć. W sensie – słowo, sformułowanie czy styl. Bo wszystko razem ładnie połączone daje niepowtarzalny smak. I właśnie – o niego samego rozbijają się niektórych starania, by pisać, mówić, czy śpiewać niepowtarzalnie chociaż używają wysublimowanej bardziej, lub mniej formy przekazywania i uzewnętrzniania siebie samych.

Dlaczego jednak język polski dla mnie jest taki ważny? Dlaczego staram się być z nim samym w zgodzie? Bo… Szanuję go. Bo nie potrafiłbym świadomie popełniać błędów, które potem mnie raziłyby, albo co gorsza tego, który musiał w swoim pechu odczytywać to, co autor chciał przekazać.

I w całym tym bełkocie przekazać chciałem li tylko tyle, że Łona to ziomo, którego naprawdę warto było poznać. Niby tylko muzyka, ale już jakiś handshake był. ;-)