Spring break – wersja 0.8
Po okresie zafascynowania społecznościami, interakcjami międzyludzkimi mam dość. Stwierdzenie „dosyć tego” pojawiło się w mojej głowie już jakiś czas temu (nie do sprecyzowania, więc ograniczę się li tylko do takiego enigmatycznego zlepku słów) i z czasem ewoluowało i rozrastało się do monstrualnych rozmiarów. I nie, łaskawie nie przytoczę go tu z kilku względów, które sprowadzają się do prozy dnia codziennego – nie chce mi się.

Po prostu.
Komentarze
A usunąłeś już konto na Naszej-klasie? ;)
A sam sprawdzić nie możesz? ;-p
Oooo nie, ja tam nie wejdę. Te wszystkie zdjęcia… brrr ;)
Najpierw smakujesz, jedno konto, drugie, potem niekontrolowane zakładanie kolejnych… wtedy tracimy poczucie granicy i zagłębiamy się w zwierzęcej dewiacji. ;)
Ja na szczęście do NK jeszcze w swojej chorobie nie doszedłem. Tylko kiedyś za czasów Web 1.0 miałem hołmpejdź. ;)
ale chill w takim tłoku?;)
Mammal, tutaj raczej chodzi o co innego. Nigdy nie zakładałem kont w różnych serwisach ot tak sobie. Przeważnie głos „za” pojawiał się dużo później po pierwszej fali. Więc – to nie tak, że mam ich za dużo, bo w rzeczywistości tak nie jest. Z większości, które posiadam – korzystam namiętnie. Jedynym powodem, dla którego czuję coraz większą niechęć do owych są, o zgrozo, ludzie, którzy tworzą wcześniej wspomniane – portale społecznościowe.
A chill Kasiu – nie ważne gdzie, nie ważne jak – ważne z kim. ;-) Zresztą, możesz sprawdzić na flickrze że nie kłamię. :>
aaa – no tak to rozumiem:D