Wszelkiej maści poradniki, które mają w założeniu pomóc bloggerom zacząć i/lub rozwijać się w blogowaniu są moim zdaniem – do dupy. Tipsy fajne są niezaprzeczalnie – to fakt. Jednakże powiedzenie, które sprawdza się (mimo swoistej paradoksalności zawartej w samym sobie) prawie w każdej sytuacji moim zdaniem celnie opisuje zjawisko trafiania w target z takowymi właśnie:

Jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego.

Doskonale jednak wiemy, że takie właśnie porady w zjadliwej formie spotkają się z aprobatą i optymistycznym odbiorem wśród szerokiego grona czytelników. W szumie (misz-maszu) każdy jest w stanie wybrać coś, co go zainteresuje, prawda? Bo – to trzeba przyznać – jakiś informacji dostarczają owe i rzeczywiście mogą pomóc w starcie inteligentnemu bloggerowi (bo tylko taki jest wybrać wśród dostępnych środków te przydatne – potrzebne, niezbędne, fajne), lub rozwoju temu bardziej zaawansowanemu, lecz żyjącemu poza mainstreamem. Z pewnością też ten przysłowiowy mistrz blogowania znalazłby coś ciekawego…

Do czego jednak piję w tym przydługim wstępie? Przede wszystkim do nadmiarowości. Głównie w wyglądzie Twojego bloga – tego, co niejednokrotnie atakuje czytelnika bloga.

Jeśli potrafisz dostrzec rzeczy, które są totalnie zbędne, nie pasujące do całości lub po prostu irytujące w swojej budowie – jesteś na dobrej drodze do ich eliminacji, oznaczenia etykietą #crap i ich ignorowaniu przy każdej nadarzającej się okazji (czyli odwiedzenia kolejnego genialnego poradnika dla chcę-być-bloggerem-i-zarabiać-kasę).

Pamiętaj zatem – Twoja strona ma być czysta jak papier toaletowy przed użyciem. I nie ten najtańszy – wręcz przeciwnie. Bo w końcu ma być miła w odbiorze? Tego chcemy w tych obu rzeczach: my – czytelnicy i Ty – ten, który się produkuje.

Dzięki temu rozróżnisz te dwa produkty jednym ważnym szczegółem – przestanie być do dupy. Twój blog, oczywiście.

Komentarze do wpisu "To nie kolejny poradnik dla idiotów #1":

1. konieckropka napisał(a):
08 Kwi 2008, 01:58:34

Ale tak właściwie to gdzie jest puenta?

2. Ktos napisał(a):
08 Kwi 2008, 09:27:39

To znaczy mówisz, żebyśmy się pozbyli reklam, animowanych gifów i emotek, to wtedy będziemy mieć więcej komciuff? :-)

3. snufkin napisał(a):
08 Kwi 2008, 11:08:50

Czyżbyś miał na myśli te wstawki last.fm, blipa, etc.? ;>

4. zx napisał(a):
08 Kwi 2008, 11:30:40

A jakby to jeszcze oprawić w fajne przykłady… _

5. Jiobel napisał(a):
08 Kwi 2008, 12:52:56

Marcin – reklam, jak sam widzisz i ja się nie pozbyłem. Ale udało się nawet je upchnąć w ten sposób, że nie rażą użytkownika. Na wszystko jest sposób… ;-)

snufkin – domyśl się. Albo czekaj na następną część przygód zirytowanego internauty.

zx – to nie jest kolejny poradnik, stąd li tylko to, co chciałem przekazać. Nic ponad miarę. I ta zasada również tyczy się tematu, który poruszyłem we wpisie.

Daję słowo, będę kontynuował, więc może się niektórym rozjaśni o-co-mi-chodzi. :-)

6. konieckropka napisał(a):
08 Kwi 2008, 14:22:41

No czekamy, bo na razie, to nie wyraziłeś się jasno!

7. Jiobel napisał(a):
08 Kwi 2008, 14:23:37

Może po prostu nie zrozumiałeś, a na to nie poradzę zupełnie nic.

Dodaj komentarz: