18 września 2007
Domowe projekty niedzielnego grafika
Pierwsze spojrzenie na ulotkę reklamową. Widzimy ceny, produkty, promocje i innego typu wrzuty. Wielkie firmy mogą sobie pozwolić na umieszczenie na niej swojego logo, „marnując” tym samym miejsce, które mogłoby być przeznaczone na kilka dodatkowych reklam. Jest to marnowanie szansy na potencjalnie większe przyciągnięcie klienta. Ale gdzie w pamięci utworzony zostanie wzorzec firmy? Podstawowym błędem jest powierzanie tworzenia ulotek reklamowych domorosłym panom od prezentacji multimedialnych, którzy dumnie nazywają siebie grafikami komputerowymi. A przepraszam bardzo – dobry smak to Panowie posiadają? Bo patrząc na większość (zastraszającą większość) ulotek w mojej skrzynce pocztowej, zadaję sobie pytanie – kto to robi i kto pozwala na wypuszczanie takich badziewi? Osobiście wstydziłbym się rozrzucać po mieście ulotki-ksero, które tworzone były pod pełnokolorowy druk (czyt. po ksero bardzo, bardzo źle wyglądają, albo nie wyglądają wcale). Wstydziłbym się dopuścić do druku ulotki zupełnie nieprzyciągające wzroku klienta, a raczej odstraszające swoim wyglądem. Ja zawsze pierwsze spojrzenie kieruję na nagłówek. Kto, gdzie i kiedy coś sprzedaje. Tak, to dla mnie ważne, żeby przy pierwszym rzucie oka wiedzieć, z czym mam do czynienia – a dokładniej, z jaką firma. Ładna ulotka mówi mi (chociaż nie zawsze to prawda), że grafik się postarał, a dana firma przykłada wagę do tego, jak patrzą na nią klienci.