Jiobla Świat

jid: jiobel@jiobel.com

Domowe projekty niedzielnego grafika

Pierwsze spojrzenie na ulotkę reklamową. Widzimy ceny, produkty, promocje i innego typu wrzuty. Wielkie firmy mogą sobie pozwolić na umieszczenie na niej swojego logo, „marnując” tym samym miejsce, które mogłoby być przeznaczone na kilka dodatkowych reklam. Jest to marnowanie szansy na potencjalnie większe przyciągnięcie klienta. Ale gdzie w pamięci utworzony zostanie wzorzec firmy? Podstawowym błędem jest powierzanie tworzenia ulotek reklamowych domorosłym panom od prezentacji multimedialnych, którzy dumnie nazywają siebie grafikami komputerowymi. A przepraszam bardzo – dobry smak to Panowie posiadają? Bo patrząc na większość (zastraszającą większość) ulotek w mojej skrzynce pocztowej, zadaję sobie pytanie – kto to robi i kto pozwala na wypuszczanie takich badziewi? Osobiście wstydziłbym się rozrzucać po mieście ulotki-ksero, które tworzone były pod pełnokolorowy druk (czyt. po ksero bardzo, bardzo źle wyglądają, albo nie wyglądają wcale). Wstydziłbym się dopuścić do druku ulotki zupełnie nieprzyciągające wzroku klienta, a raczej odstraszające swoim wyglądem. Ja zawsze pierwsze spojrzenie kieruję na nagłówek. Kto, gdzie i kiedy coś sprzedaje. Tak, to dla mnie ważne, żeby przy pierwszym rzucie oka wiedzieć, z czym mam do czynienia – a dokładniej, z jaką firma. Ładna ulotka mówi mi (chociaż nie zawsze to prawda), że grafik się postarał, a dana firma przykłada wagę do tego, jak patrzą na nią klienci.

Dbajmy o szczegóły

Stacje telewizyjne mają mnóstwo pieniążków, mają możliwości, mają sposoby. Czemu nie wykorzystują maksymy „Dbaj o swoją markę – dbaj o szczegóły” i nie tworzą produktów doskonałych? Dlaczego wydaje mi się przy każdym zwiedzaniu Internetu, że albo ja jestem chory, albo ten świat nie przywiązuje wagi do szczegółów. A przecież ona najważniejsze są w projekcie. Po pierwszy spojrzeniu, ocenie ogólnej i wychwyceniu (albo i nie, jeśli owych nie ma) rażących błędów, przychodzi czas, gdy dana osoba zaczyna się uważnie przyglądać danej rzeczy, przedmiotowi – nazwijmy dalej to projektem. Przecież oczywistym wydaje się, że to, czego nie zauważyliśmy w, już przytoczonym przeze mnie, pierwszym spojrzeniu, zauważone zostanie już w, również przytaczanej przeze mnie, fazie drugiej.

Rzeczy, które cieszą

Pierwszy raz od dłuższego czasu zauważyłem coś na stronie głównej joggera, po czym buzia sama się uśmiechnęła. Pomyślałem sobie wtedy z maoam, że mogłoby być fajnie, gdyby się samemu napisało kilka rzeczy, które cieszą. Nie zastanawiając się długo usiadłem (przy okazji wyganiając ją sprzed) przy komputerku z zamiarem wymienienia kilku z tych wcześniej wspomnianych. Bez specjalnego obmyślania, komponowania – co w myśli / na języku to ląduje na liście… A więc:

Magiczne SEO

Żyje się nam coraz lepiej. Mamy niesamowity wzrost gospodarczy, spadek bezrobocia, wzrost konsumpcji i tak dalej. Ludziom żyje tak, jak powinno, więc każda próba krytyki jest uznawana za próbę ingerencji szarej sieci w życie zwykłych Polaków! Był, owszem, incydentalny przypadek obrażenia głowy państwa przez Huberta-pijaczka. Kilka jednostek policji zostało postawionych w stan gotowości – wszystko po to, żeby złapać tego szubrawcę. Przecież być tak nie może być, że ktoś-coś-takiego. Rydzykowe taśmy to tylko nieporozumienie. Przecież nic takiego się nie stało…

Prawdziwość solidarnego państwa wyszła przy okazji uzasadniania wniosku o samorozwiązanie sejmu. Kurski versus Giertych – 0:3.

Równość wobec prawa także się ujawnia przy okazji sprawy pozycjonowania stron. Uważaj drogi internauto więc – za kutasa możesz pójść siedzieć.