Najgorszy moment
Zaczynając pisać ten artykuł myślałem, że wszystko będzie inaczej. Że początek mojego myślenia będzie zawarty na początku, a koniec na końcu. Zgodnie z przyjętymi normami i zaleceniami. Konkretnie? Nie mam pojęcia. Coś mi mówiło, że tak należy zrobić. Więc czemu jest inaczej? Przede wszystkim dlatego, że jest łatwiej zacząć od końca. Zacząć od tego, czym wszystko się kończy.
Jeszcze nie tak dawno (a może to superwielka odległość czasu, jak na Internet?) pisałem o tym, że znajduję się w e-dołku. Takim wirtualnym zagłębieniu, z którego trudno się wygramolić, cokolwiek zrobić. Zrobić coś, co zmieni wszystko, obróci o 180̊bieg wydarzeń. Sprawi, że wszystko to, co do tej pory wydawało się być bardzo mało ważne będzie bardziej zwracało na siebie uwagę. Że będzie czymś.
