Wstęp

Reklama – zacznijmy najpierw od najważniejszej, podstawowej chyba rzeczy – co to tak w ogóle jest. Z języka włoskiego można przetłumaczyć reclamo jako „krzyczeć do kogoś”. Znamy już dosłowne znaczenie tegoż słowa, ale nadal nie sprecyzowaliśmy, czymże ona jest. A więc, jest to mieszaniny informacji na temat produktu, czy usługi z przekazem perswazyjnym. Zazwyczaj ma na celu skłonienie do nabycia pewnych towarów czy usług, jednakże równie dobrze jej celem może być np. utrwalenie świadomości istnienia określonej marki. Dzisiaj reklamę możemy spotkać wszędzie. Zamieszcza się ja na tym co jeździ, pływa a nawet lata. Na murach, budynkach, słupach, panelach ogłoszeniowych, czasopismach, gazetach codziennych, telewizji i coraz częściej w coraz większej intensywności w medium XXI wieku – Internecie. Nawet takie miejsce, gdzie wydawać by się mogło, że owej nie spotkamy – cmentarz – jest równie mocno narażony na występowanie reklamy, gdyż nawet tam jest ta zawarta. Nie, nie chodzi wcale o chipsy, czy innego tego typu rzeczy, ale o usługi firm pogrzebowych – te wydają dużą część swoich przychodów na różnego rodzaju „akcje promocyjne”, nie zawsze zresztą zgodne z obowiązującym prawem.

Tak więc, jak widzisz owa reklama jest wszędzie. Znacząco wpływa to na umysł człowieka, który z czasem stwierdza, że taka działalność nie ma na niego żadnego, lub znikomy wpływ. Zatem, czy jest sens dalszego tworzenia reklamy? Czy nie jest czasem tak, że pole i możliwości reklamy w dzisiejszych czasach się wyczerpały, ograniczyły? Owszem, jednak osoby tym zainteresowane, czyli reklamowaniem się, produkcją i dystrybucją owych, zleceniodawca i zleceniobiorca ( tu: reklamujący się i reklamę tworzący – najczęściej agencja reklamowa ) twierdzą zgodnie, że tak – warto.

Na jakiej zasadzie działają te wyżej opisane działania? Jak oddziaływają na odbiorcę? Stosowane są różne chwyty – raz bardzo popularne, sprawdzone, innym razem dopiero co wymyślone, testowane, a jeszcze innym prawnie zakazane.

Reklama tradycyjna, czyli ta, w której opisywane są w sposób szablonowy zalety danego produktu jest stosowana, ale rzadko ze względu na znikome oddziaływanie na odbiorcę. Zmusiło to producentów do stosowania nowego rodzaju reklamy – reklamy ukrytej. Nie znaczy to wcale, że nie zauważymy chwili, w której reklamowany jest produkt. Zamiast suchych informacji technicznych dostajemy w zamian historie, gdzie obietnica spełnia się po użyciu konkretnego produktu.

Emocje pozytywne

W sztuce ukrytej perswazji ważne jest odwoływanie się do uczuć, emocji, czyli wszystkiego tego, co dotąd nie było ruszane do celów handlowych (ów fakt zmienił się po głębokiej analizie rynku i stwierdzeniu, że takie działania są potrzebne do efektywnego reklamowania). Reklama przestała być ulotką informacyjną z czysto technicznymi zagadnieniami, a stała się drugą, swoistą „rzeczywistością”, do której odbiorca musi się przekonać, a z czasem się do owej odnosi. Mamy dwa przeciwstawne światy – rzeczywisty, szary, brudny, normalny i świat reklamowy, czyli piękny, kolorowy, pełen ludzi młodych, którym wszystko się udaje po zastosowaniu produktu-klucza. Taki zwykły odbiorca, choćby ja, czy ty, po skonsolidowaniu z tym bajkowym światem pragnie mieć coś, co ułatwi mu ( lub inaczej: pozwoli, umożliwi ) wejście do owego. Czy nie jest tak, że oglądając reklamę, gdzie rodzina siedzi sobie przy stole w ogrodzie, rozmawia w sposób wskazujący na brak jakichkolwiek problemów popijając herbatę (tu: produkt reklamowany) chcielibyśmy się znaleźć wśród nich? To normalny, ludzki odruch.

Emocje negatywne

Emocje negatywne są, jak łatwo się domyślić przeciwnościami tych wcześniej opisanych – pozytywnych. Wykorzystanie ich w reklamie wiąże się z latami badań rynku.

Wyobraźmy sobie reklamę, która jest zupełnie neutralna – nie wzbudza w nas negatywnych, ale też pozytywnych uczuć, emocji. Czy jesteśmy w stanie zapamiętać ową, bez uprzedniego skupienia się na niej? Nie, ponieważ tego skupienia nic – żaden z czynników występujących w reklamie – nie wywołało. Akcja promocyjna oparta na takim sposobie byłaby skazana na straty, niskie powodzenie.

Sytuacja druga – oglądamy reklamę, gdzie występują w przewadze emocje negatywne (np. zabójstwo, napad, gwałt, śmierć, smutek, rozstanie, etc.). Ludzki umysł, w naturalnym odruchu pozbędzie się owych z pamięci. Reklama obejrzana straci na wartości, ponieważ w mózg nie będzie miał do czego się odnieść. Akcja promocyjna, tak jak w poprzednim wypadku, skazana na niepowodzenie.

Sytuacja trzecia – reklama z wypośrodkowanymi emocjami, czyli średnią ilością emocji negatywnych (na pozytywnych się tu nie będziemy skupiać). Owe wywołują w ludzkim umyśle odruch skupienia, gdyż wychwytują coś ważnego, wartego uwagi. Informacje zawarte w reklamie zostają zapamiętane dłużej. Skutkiem czego jest powodzenia akcji promocyjnej.

Wniosek jest taki, że aby w najlepszy sposób dotrzeć do odbiorcy trzeba emocje negatywne serwować w sposób delikatny i wyważony – taki, który nie przestraszy, a zwróci uwagę. Należy jeszcze nadmienić, że skutki działania owych emocji negatywnych można łagodzić poprzez „podawanie” równolegle tych pozytywnych.

Rodzajem reklamy, gdzie emocje negatywne odgrywają główną rolę, są reklamy społeczne. Nie mają one na celu promocję usługi, produktu, ale uświadomienie odbiorcy, dotarcie do owego z promowaną akcją.

Seks w reklamie?

Warto nadmienić, że jeśli mowa o seksie, wcale nie musi być mowa o akcie fizycznym. Seks w reklamie to szersze pojęcie. Takowym można nazwać flirt, kuszące spojrzenie, rozmowę z podtekstem.

Jako samiec muszę się przyznać, że zwracam uwagę na to, co może w sposób bezpośredni, ale również pośredni wiązać się seksem. Taka sama sytuacja jest z reklamami. Na ten sam fakt zwrócili uwagę badacze rynku promocyjnego. Doszli do wniosku, że wplecenie wątku seksualnego do reklamy będzie dobrym ruchem – nie mylili się. Tak więc w reklamie samochodu możemy ujrzeć flirt mężczyzny z bardzo pociągającą kobietą. Odbiorca w sposób odruchowy wiąże te dwa fakty – posiadania danego rodzaju samochodu z możliwością poznania tak atrakcyjnej kobiety.

Kobiety również zwracają uwagę na aspekt seksualny zawarty w reklamie, a co więcej – akceptują go. Wszystko, czyli trafienie do owej grupy (tu: grupy kobiet) zależne jest od zastosowanych środków.

Wprowadzanie seksu do reklamy jest bardzo trafionym ruchem. W naszym codziennym życiu, większości z nas seks kojarzy się z przyjemnością, więc po obejrzeniu reklamy zawierającej owy, naturalnie i odruchowo będziemy kojarzyć już raz obejrzany produkt (który promowany był w reklamie z elementem seksualnym) z przyjemnością.

Wpis przeniesiony z Prywatnika. Raz – wydaje mi się tu bardziej pasujący, dwa – jestem ciekaw, jak poradzą sobie ludzie, którzy zżynają tę notkę na maturę ustną, jako prezentację. Nie przeczę, że dziś bym w niej wiele zmienił i nie wykluczam, że istnieje takowy zamiar.

Komentarze do wpisu "Perswazyjna funkcja reklamy":

1. mistress napisał(a):
10 Lut 2007, 14:55:43

o jak miło poczytać, a ja mam właśnie temat prezentacji maturalnej dotyczący reklamy ;)

2. mistress napisał(a):
10 Lut 2007, 14:59:16

[po doczytaniu dopisku na końcu notki]: co do zżynania na prezentację to wychodzę z założenia, że można poczytać to i owo w necie, ale lepiej najpierw samemu stworzyć coś konstruktywnego. czyżby ta notka przedstawiała właśnie Twoją ubiegłoroczną prezentację?

3. Jiobel napisał(a):
10 Lut 2007, 15:04:19

Prawda jest taka, że napisałem to przed maturą z polskiego (jakiś czas), ale nigdy nie wykorzystałem. Wyszedłem z założenia, że bardziej naturalnie i… lepiej (?) wyjdzie cała ta prezentacja, jak pójdę z tym co mam w głowie, a nie z ułożonym planem. Więc zebrane tutaj informacje trochę się minęły i mijają w dalszym ciągu z regułami panującymi w świecie reklam (dlatego odradzam ctrl+c – ctrl+v).

btw. jaki ten świat mały… ;-)

4. mistress napisał(a):
15 Lut 2007, 20:58:30

Mały? Oj przecież ja dobrze wiem u kogo komentuję :)

5. PeCet napisał(a):
23 Lut 2007, 10:23:11

rofl, miałem dokładnie taki sam temat na maturze w tamtym roku :P

6. Fr3ak! napisał(a):
23 Kwi 2007, 15:04:10

Też mam ten temat na maturze! :D Czytam ten tekst dla formalności, tak samo jak autor idę na maturę z tym co mam w głowie,a wiedza już jest spora, zero jakiegokolwiek uczenia się na pamięć, szczególnie przy takim temacie.

Pozdro dla maturzystów 2007 :D

7. sliweczkaa napisał(a):
18 Maj 2007, 15:23:51

To pewnie was nie zdziwię że mam ten sam temat? ;D Jednak moja praca różni się sporo od tej wyżej :/ Szkoda… :P

8. mońka napisał(a):
17 Paź 2007, 21:19:20

ja także mam ten sam temat… nie mam pojecia jak zacząć swą prezentacje dlatego czytam wszystko co znajdę ale najprawdopodobniej też napisze ją sama. pozdrowionka dla wszystkich:-)

9. mała mi napisał(a):
10 Sty 2008, 18:58:10

Siema. Ja rowniez wybralam sobie tyaki temat na maturke.. i tak spytam…moge sie wzorowac na tym co jets napiasane ;D?

10. Jiobel napisał(a):
10 Sty 2008, 19:03:28

Może jeszcze chcesz mojego .doc z gotową pracą, której treść przedstawiałem ustnie przed komisją? ;-)

Dodaj komentarz: